Parę słów wyjaśnienia. Wywiad z Michaelem Berdanem z Uniform może i powinien brzmieć na spóźniony, bo leżał z pół roku. Weźcie na to poprawkę, a też nie uważam by to mocno zaburzało odbiór.

*

Trzy zdaje się być liczbą idealnie oddającą najnowszy twój krążek - trzeci longplay na którym po raz pierwszy udzielają się trzy osoby (do zespołu dołączył nowy perkusista - Greg Fox), zmieniliście trochę brzmienie. Odbierasz to trochę jak nowy początek dla Uniform?

Szczerze mówiąc, przyjemnie jest stąpać po nowych terytoriach. Kiedy założyliśmy zespół, wraz z Benem, chcieliśmy utrzymać wszystko w ciasnej, wyizolowanej atmosferze, co było o wiele łatwiejsze mając tylko dwójkę ludzi. Wspieraliśmy się automatami perkusyjnymi oraz syntezatorami. Działało to przez długi czas, ale jest pewna granica którą osiągasz z takim hiper-mechanicznym brzmieniem, nie wchodząc w terytorium takich zespołów jak Godflesh czy Suicide. Po pewnym czasie staje się to mało kreatywne i dodanie perkusisty było dość naturalną koleją rzeczy. Chcieliśmy czegoś nowego, wiedzieliśmy że jesteśmy na to gotowi, mieliśmy już nowe riffy, utwory miały już swoją strukturę. Z każdą płytą chcemy dodać inny element, sięgnąć po coś, co będzie stanowiło dla nas wyzwanie. W przypadku drugiej płyty było to stworzenie dźwięku od początku do końca na komputerze, zaś przy najnowszym krążku chcieliśmy zobaczyć czy możemy istnieć jako żywy, organiczny zespół, zachowując wciąż nasze “elektroniczne” brzmienie. Mamy ogromne szczęście że możemy pracować z Gregiem. Początkowo Greg miał grać tylko z nami podczas trasy i mieliśmy na myśli innego perkusistę - Seana McGuinnessa z Pissed Jeans. Niestety, nie mógł dotrzeć na nagrania z powodu zatrucia pokarmowego, więc poprosiliśmy o pomoc Grega, co w efekcie sprawiło że dołączył do zespołu.

Wspomniałeś hiper-mechaniczne brzmienie, wasz Bandcamp określa waszą muzykę jako dystopijno-cyberpunkową. Co uważasz na temat takiego stwierdzenia, jakobyście byli kapelą cyberpunkową?

Nie jest tak że się nie zgadzam, w sumie to dość celne określenie. Wielokrotnie spotykałem się z taką łatką, bądź innymi podobnymi. Nie przeszkadza mi bycie przypisywanym do konkretnej idei, nie mam problemu z tym że Uniform może być dla kogoś miejscem pomiędzy Fear Factory a Godflesh. Sam, z braku lepszych określeń, uważam swój zespół za kapelę rockową. Owszem, zmieniamy się co album, ale wciąż operujemy wokół tej samej idei - zespołu rockowego.

Chciałbym spytać się o tytuł. Jest on oczywistym odniesieniem do powieści Stephena Kinga - "The Long Walk" (Wielki Marsz, przyp. red.). Książka porusza dystopijną wizję świata. Chciałbym się dowiedzieć jak to współgra z albumem.

Nie było to naszym celem aż do ostatniej chwili, długo po tym jak muzyka została napisana. Pierwotnie album miał się nazywać “Penance” ale inna kapela z którą się kumplujemy nagrała swój album pod dokładnie tym samym tytułem. Przez kilka dni zastanawiałem się nad tematami utworów i jak to odnosiło się do mojego życia, rodziny, ludzi wokół mnie. Na myśl przyszła książka „The Long Walk”. Większość odniesień w naszych piosenkach i tytułach albumów pochodzi z horrorów lub powieści. Książka opowiadają o dzieciach urodzonych w faszystowskim reżimie i co roku są zmuszane do udziału w biegu długodystansowym. Jeśli spadną poniżej 3-4/mil na godzinę, otrzymują ostrzeżenie i po pewnej ilości ostrzeżeń zostają zabici na miejscu. Liderzy narodu ustanowili to wydarzeniem narodowym, podobnym do walk gladiatorów. Dzieci zapisują się, ponieważ zwycięzca dostaje szansę spełnienia swojego życzenia, cokolwiek by to nie było. Uczestnicy biegu pochodzą z przygnębiającego, ekonomicznie ubogiego kraju. Podczas wyścigu zdają sobie sprawę, co oznacza śmiertelność, co poświęcają, stają się coraz bardziej zdesperowani. Pod koniec nikt tak naprawdę nie wygrywa, ponieważ jedyny ocalały popada w obłęd, mając w głowie śmierć pozostałych 99 uczestników.

Uważam tę książkę za bardzo odpowiednią do naszej sytuacji. Żyjemy w niesprawiedliwych sytuacji ekonomicznej, gdzie bogaci mają wszystko, a biedni mają prawie nic. Uczysz się, jak ciężko pracować, aby odnieść sukces, a sukces to mieć rodzinę, dobrą pracę i dużo pieniędzy. I szczerze mówiąc - nigdy nie ma dość pieniędzy, prestiżu. Im więcej staramy się osiągnąć, tym bardziej popadamy w obłęd. Kiedy byłem młody, zdałem sobie sprawę, że nie chcę tego robić, nigdy nie czułem się zobligowany by pracować w przemyśle czy posiadać dom z idealną rodziną. Uważam że książka pokazuje rozpad poprzez konkurencję i nie chcę mieć w tym udziału. Ta książka ubiera również w słowa moje myśli o zorganizowanych religiach. Nie jest to tak dosłowne, jak moje spojrzenie na kapitalizm poprzez pryzmat tej powieści, ale czuję, że byłem w długiej podróży ku mojej idei wiary. Dorastałem w katolickiej rodzinie, byłem ministrantem, et cetera. Szybko zdałem sobie sprawę, że bycie dobrym przez Kościół oznacza życie w strach przed potępieniem. Uciekłem od Kościoła, co przerodziło się w moją niechęć do zorganizowanych religii, szczególnie do Kościoła Katolickiego. Z wiekiem odkryłem, że są różne rodzaje medytacji  które mogą służyć jako sposób na walkę z lękiem. W końcu doszedłem do idei modlitwy będącej niemal mantrą, czymś, co powtarzam w kółko, aby odnaleźć spokój. W pewnym momencie zacząłem patrzeć na te modlitwy i słowa w tych modlitwach, a większość z nich miała związek z życzliwością i akceptacją. Zacząłem powoli zbliżać się do chrześcijaństwa, spędzać czas w kościołach, czytać i słuchać rzeczy. Zacząłem ponownie identyfikować się jako praktykujący katolik. Mimo to wszystkie rzeczy, które mnie niepokoiły w Kościele, są nadal bardzo obecne.

Na sam koniec tematów około płytowych mianowicie, całkowicie szczerze - okładka jest absolutnie fenomenalna. Powiedz nam jak w ogóle wpadliście na taką okładkę?

Nasz menedżer, Fred Pessaro, jest bardzo zaradną osobą. Długo dyskutowaliśmy na temat okładki płyty i nie mogliśmy się na nic zgodzić. Wspomniał o fotografie z Manhattanu, Johnie Conn, osobie bardzo zaangażowanej w kulturę graffiti szczególnie w Nowym Jorku. John zrobił okładki płyt dla Harleya Flannagana, Magrudegrinda. Przejrzeliśmy przez jego portfolio i znaleźliśmy to zdjęcie, które bardzo do mnie przemówiło, przedstawiając ludzką stronę religii. Jeśli chodzi o religie, podstawową ideą jest radykalna życzliwość i współczucie. Kiedy się ożenisz z kapitalizmem i potrzebą konkurowania ze sobą, kończysz popychając ludzi, którzy są najbardziej potrzebujący, “tokenizując ich”. Dla mnie ten dzieciak był kimś, kto szukał duchowości i szukał pomocy, miłości od wyższej mocy, i który został odepchnięty przez rządową strukturę kościoła. Może to być gej, któremu powiedziano, że jest zły, kobieta, która dokonała aborcji i powiedziano jej, że jest mordercą. Rządowa struktura powstrzymuje nas od wzajemnej miłości. To właśnie oznacza dla mnie okładka.

W świecie metalowym/rockowym “coming out” jako chrześcijanin nie wydaje się być najsensowniejszym pomysłem. Jest parę aspektów tego problemu. Po pierwsze - metal chrześcijański jest okropny, po drugie - bycie ateistą, gardzenie chrześcijaństwem, jest postawą powszechnie akceptowalną. Metal promuje również otwartość umysłu niezależnie od poglądów, niemniej jest spory konflikt na linii kościół-muzyka metalowa. Dodatkowo dochodzą obecne problemy z Kościołem, które sprawiają że bycie chrześcijaninem nie jest zbyt przychylnie traktowane. I w tej sytuacji jesteś ty, który przebył długą drogę by odnaleźć swoją wiarę. Jesteś bardzo otwarty z byciem chrześcijaninem, praktykującym katolikiem. Jak myślisz - jak ludzie to odbierają? Boisz się ich reakcji?

Nie obawiam się zarówno reakcji innych ani tego że wpłynie to na przyszłość zespołu. Wiadomo, nie ma nigdy 100 % pewności. Ale całkowicie się z tobą zgadzam. Jesteśmy bardzo dalecy od nagrywania kawałków w stylu “Nasz Bóg jest super”.

To, co muszę robić jako muzyk i ktoś, kto próbuje zgłębić swoje wnętrze poprzez sztukę, to bycie szczerym cały czas. Kiedy tworzyliśmy ten album, ta postawa była dla mnie najważniejsza. Nie mogę się odwrócić od tego kim jestem tylko dlatego że opinia publiczna może mnie odebrać w taki czy inny sposób. Patrzę także na resztę zespołu, Ben jest niepraktykującym Żydem, Greg jest pół-praktykującym Żydem, inni ludzie, z którymi pracujemy, to albo „niereligijni”, albo “ledwo” religijni. Prawdopodobnie jestem najbardziej religijny spośród wszystkich. Częścią tego albumu jest moja chęć połączenia i identyfikowania z religią, drugą zaś wytknięcie i rozliczenie błędów kościoła. Czuję, że kiedy patrzysz na ogólny gniew na religię w metalu i punku lub w społeczeństwie lewicowym, z którym się identyfikuje, będąc demokratycznym socjalistą, te rzeczy nie są znikąd.

Ludzie mają prawo do gniewu wobec religii, ludzki aspekt zarządzania większości religii spowodowała więcej bólu, wojen i represji niż większość zorganizowanych rządów krajowych. To ważna rzecz, o której należy mówić, tym bardziej,że będąc kimś kto praktykuje tę religię, muszę mieć świadomość że chcę połączyć się z czymś “spoza” co równie dobrze może lub może nie istnieć. Wybieram wiarę w Boga, w moc większą niż ja. Nie wiem, czy to prawda. Nie wierzę już w teologiczne niebo lub piekło. Myślę, że cokolwiek czym może być Bóg, jest o wiele większe i bardziej skomplikowane niż mój umysł lub umysł kogokolwiek innego mógłby sobie wyobrazić. Więc nie godzę się na to, czym jest lub nie jest Bóg. Wszystkie te prawdziwe ludzkie dolegliwości pochodzą od ludzi którzy mówią że znają Bożą wolę. Dla mnie wolą Bożą jest kochać bliźniego, starać się być dobrym dla wszystkich, których spotkasz. Jeśli ludzie mnie nie lubią, gdy mówię, że chcę być miły, to dobrze. Jeśli zniechęca ich myśl że jesteśmy zespołem chrześcijański, to niestety w takiej interpretacji Black Sabbath również nim jest. Tak samo Slayer. Mówię o swojej wierze otwarcie i ludzie mogą to interpretować, jak im się podoba. Nie do mnie należy decyzja, jak ludzie powinni lub nie powinni odbierać moją pracę.

Wspomniałeś, że pokazujesz bolączki kościoła, jak na przykład wykorzystywanie dzieci. Dotykasz również tematu bogactwa kościoła. Bardzo celnie punktujesz kościół, co oczywiście jest słuszne, należy to robić, ale czy myślisz, że jesteś w dobrej pozycji, aby o tym mówić? Czy uważasz, że działanie w kierunku wyznawania grzechów kościoła może być również sposobem na wyznanie własnych grzechów? Ujmując to w innej perspektywie - czy ta płyta oprócz mówienia o kościele jest twoją własną spowiedzią?

Jak najbardziej jestem grzesznikiem. To co mnie przyciągnęło z powrotem do Kościoła to właśnie próba walki z moim grzechem, poszukiwanie wsparcia, porady, przewodnictwa. Próbuje znaleźć sposób by żyć lepiej bez bycia przytłoczonym tym “duchowym brudem”. Mimo to wciąż jestem człowiekiem, nikt z nas nie jest biały jak śnieg. Jak wspomniałem wcześniej, jak najbardziej jestem grzesznikiem, nie czuje się w żaden sposób lepszy od innych. Mając to na uwadze, odnalazłem siebie w katolicyzmie ze względu na to że się w nim urodziłem. Nie sprawia to że nie mógłbym się odnaleźć w innej religii, na fundamentalnym poziomie uważam je za bardzo podobne. Różnicą między nimi są problemy z którymi się mierzą - w takim katolicyzmie masz np. celibat który moim zdaniem jest bardzo uciążliwy, może prowadzić ludzi do wielu różnych złych rzeczy. Ludzie powinni mieć normalne relacje seksualne. Wygląda na to, że Kościół w końcu zaczyna zauważać ten problem. Papież zwołuje spotkanie z arcybiskupami, aby porozmawiać o tym po raz pierwszy.

Moje ostatnie pytanie. Czy sądzisz, że tworzenie ponurej, mrocznej muzyki, która również pokazuje ciebie, mnie, wszystkich jako grzeszników i że wszyscy jesteśmy na tym Wielkim Marszu, może być także przesłaniem łaski? Czy wierzysz w możliwość mówieniu o łasce poprzez swoją muzykę?

Jest taki zespół z Chicago, chrześcijański, zwany Trouble. Ich teksty dotyczą Boga, ale także strachu przed diabłem, lęku przed potępieniem. Czuję, że możesz przekazać wiadomość, która jest tematycznie i z natury chrześcijańska, nie będąc jednocześnie tak oczywistą i narzucającą się. Nie jestem fanatykiem, nie chcę próbować nawracać nikogo na moją religię. Ale czuję, że w uniwersalny sposób można mówić o wewnętrznym konflikcie i bólu, i starać się o odkupienie i próbować szukać zrozumienia przez dobroć, a także uznać swój ból i wady. To jest z natury chrześcijańskie. Nie muszę mówić wyraźnie o Bogu w piosenkach i nadal być w stanie przekazać tę wiadomość.

Dzięki za rozmowę!

Stanisław Gacki

Stanisław Gacki

Redaktor

Więcej tekstów Stanisława

TUTAJ