Emocje. Emocje to generalnie ciekawy wątek w szeroko pojmowanej muzyce, bez zatrzymywania się przy jakiejkolwiek stylistyce. To one są nośnikiem tego, co artysta chce nam powiedzieć. Jeśli nawiążemy z nim relację, zrozumiemy jego wewnętrzne boje, zostajemy z nim dłużej niż na jedną płytę czy singla. Śledzimy serie życiowych upadków bądź pełnych nadziei wzlotów. Próbujemy dociekać, jak bardzo utożsamiamy się z tekstami, czy więź z ich autorem pozostaje nietknięta, czy może jednak na odwrót. Czy płyta Y to wciąż ten sam poziom przekazywania uczuć, co płyta X? Zadajemy pytania, zostajemy z artystą, obserwujemy go, analizujemy, co się zmieniło. U The National zmieniło się wiele.

Wraz z premierą bardzo dobrej "Trouble Will Find Me" amerykańscy dżentelmeni formujący The National wyraźnie zmodyfikowali swój sposób opowiadania o emocjach. Wszystko stało się bardziej bezpośrednie, opisy życiowych niepowodzeń bardziej dotkliwe, muzyka kłuła w serce skuteczniej, przypominała o przykrych sytuacjach, które przeżyliśmy wszyscy. Z mniejszym naddatkiem metafor, generalizowania, opowiadania naokoło. Warstwa liryczna The National nabrała wyraźnie indywidualny sznyt, przez co jej odbieranie okazało się być znacznie intymniejszym przeżyciem niż kiedykolwiek wcześniej. Świadczy to oczywiście o twórczej ewolucji artystów. Nikt nie tkwi w sidłach młodzieńczej adolescencji, nikt nie udaje, że wszystko jest po staremu. Człowiek zmienia się z dnia na dzień i The National także. Czy to delikatna sugestia, wedle której próbuję wykazać, że oto panowie się starzeją? Bynajmniej, to dojrzewanie.

Każdy dojrzewa w sobie znanym tempie, przechodzi przez najróżniejsze sytuacje i ten stan rzeczy jest świetnie sportretowany na "I Am Easy to Find". Matt Berninger, nawet jeśli wzoruje się na historiach innych, mówi własnym głosem, jego opowieści wciąż zostają w głowie, pojedyncze wersy potrafią wywołać szybki opad szczęki. Nawet mimo tego, że przecież tutaj nikt o śpiewa o magii, smokach i wycieczkach w kosmos. To trywialne sprawy, codzienność w pigułce: życiowe dylematy, lęki, sercowe zawody. Ale życie człowieka to suma prostych spraw. Nawet najbardziej wybujałe opowieści o nieistniejącym świecie nie zastąpią poczucia zrozumienia związanego z tym, że ktoś czuje tak samo. Uwierzcie, każdy z nas kiedyś był bohaterem którejś z opowieści wokalisty The National. Kiedy w ‘Light Years’ słyszymy, że zawsze dzieliły nas lata świetlne, to tak było, wszyscy to wiemy, a jeśli ktoś twierdzi inaczej, zwyczajnie kłamie. Niby takie proste, a skuteczne. Warto jednak odnotować, że nie tylko na gruncie szeroko pojętej liryki The National zmienił się. Od wcześniej wspomnianej "Trouble Will Find Me" zespół zakręcił potencjometr młodzieńczego rozedrgania w drugą stronę. Mniej w tym rockowej przebojowości "High Violet" czy gęstej atmosfery "Boxer". Piosenki stały się delikatnie unoszonymi bańkami mydlanymi, zespół coraz śmielej uciekał od typowo rockowego instrumentarium, chętniej zerkał w stronę elektroniki i w zasadzie tylko głos Matta Berningera był taki, jakim od zawsze był. "I Am Easy to Find" to dalszy ciąg ewolucji The National od strony muzycznej, tym razem podzielony na trzy strefy. Z jednej strony mamy więc konsekwentne pilotowanie ścieżki znanej chociażby ze "Sleep Well Beast". Dużo w tym elektroniki, leniwych loopów, gitary czy perkusja w zasadzie schodzą na dalszy plan. Druga strona to z kolei kilka wycieczek w przeszłość. ‘Rylan’, ‘Hey Rosey’ czy ‘Quiet Light’ tęsknią za - uwaga: paradoks - dynamiczną melancholią "High Violet", przypominają o tej niepodrabialnej melodyce. Ale chyba trzeci kierunek intryguje najbardziej, czyli nowości. Głównie featuringi. Ilość wokalistek udzielających się na "I Am Easy to Find" gościnnie zamyka się w okolicach kilkunastu, co samo w sobie zaskakuje, bo The National nigdy na taką ekspozycję innych znajomych nie stawiali. Featuringi wnoszą do płyty wiele, dają jej nowe życie. To nie to, co u większości rockowych zespołów, że dodatkowy piosenkarz ma mruknąć trzy słowa w refrenie i sobie pójść. W takim ‘Where Is Her Head’ - wyraźnie energicznym - ogólna werwa utworu spotyka się z kontrastem w postaci delikatnego głosu Eve Owen. Duże wrażenie robią również dobitnie gospelowe smaczki, jak chociażby w miniaturowym ‘Her Father in the Pool’ czy ‘Not in Kansas’.

Pamiętam, że po premierze "Sleep Well Beast" obraziłem się na The National. Bo zamulają, bo to nie "High Violet II", a bo coś tam jeszcze. Teraz obrazy nie ma. Na poziomie czysto emocjonalnym i muzycznym "I Am Easy to Find" jest "moją" płytą, a The National "moim" zespołem. Coś takiego to ogromna sprawa. Posłuchajcie tego albumu, oddajcie mu się bez reszty.

http://metalurgia.net.pl/wp-content/uploads/2019/05/the-national-i-am-easy-to-find-cover-500x500.jpg
Artysta The National
Tytuł I Am Easy To Find
Wydawca 4AD
Data premiery 17 maja 2019
Czas trwania 1 godz. 3 min.
Łukasz Brzozowski

Łukasz Brzozowski

Redaktor

Więcej tekstów Łukasza:
TUTAJ