http://metalurgia.net.pl/wp-content/uploads/2019/12/the-lowest-cult-1000x1000.jpg

The Lowest - Cult

Wyczyszczona produkcja, przebojowe wręcz melodie, hardcore skłaniający się w stronę post-metalu, a nawet metalcore’a. Mam nadzieję, że wszyscy którym nie w smak eksperymenty z hardcorem, przestali już czytać, bo “Cult” nie jest dla nich. 

Stołeczna ekipa z The Lowest zaledwie rok po ostatnim długograju, zdecydowała się na jego następcę. I tych kilka miesięcy wystarczyło, żeby panowie znaleźli na siebie nowy pomysł. Pozostała jednak negatywna energia, rozczarowanie i cierpienie. Tekstowo album eksploruje z kolei tematy religijnego fanatyzmu, apokalipsy, a nawet przyjmuje na chwilę perspektywę Lucyfera. Od strony brzmieniowej jest dużo klarowniej, a miejscami wręcz przebojowo (gitara w ‘Follower’!), nie sprawia to jednak, że brakuje gruzu w odsłuchu. The Lowest wciąż kipi od nienawiści (powiedzcie, że nie macie ciar gdy do Pawła dołącza Jurek krzyczący “Death to us all! Death to the world”) i pierwotnej energii, ale jednocześnie zanurza się w post-metalu (majestatyczne ‘Omega’), a miejscami nawet w metalcorze, eksplorując bardziej zniuansowane rejony

“Cult” potwierdziło tylko, że The Lowest są obecnie jedną z najciężej pracujących na swój status ekip na scenie hardcorowej. Z każdym kolejnym wydawnictwem kontynuują muzyczne poszukiwania, pozostając jednocześnie spójni w przekazie. Warto nie tylko sprawdzić “Cult”, ale i czekać co przyniosą przyszłe wydawnictwa The Lowest.

Artysta The Lowest
Tytuł Cult
Wydawca Hasiok Records
Data premiery 22 marca 2019
Czas trwania 00:30:51
Michał Smoll

Michał Smoll

Redaktor

Więcej tekstów Michała:
TUTAJ


http://metalurgia.net.pl/wp-content/uploads/2019/12/guantanamo-party-program-I-cover-1000x1000.jpg

Guantanamo Party Program - I

Dziesięć lat to być może niewiele w perspektywie historii muzyki. Patrząc jednak na tempo w jakim sceny muzyczne zmieniają się na przestrzeni ostatnich kilku lat, dekada może robić ogromną różnicę. Znajdujemy się obecnie na progu 2020 roku, a w marcu minie dokładnie dziesięć lat od premiery “I”, debiutanckiego albumu Guantanamo Party Program. Nie było mnie przy tym. Nie dane mi było obserwować na bieżąco ścieżki rozwoju grupy, ani ówczesnej kondycji sceny hardcorowej. Jednak po dekadzie, trzech albumach i kilku splitach, można z całą stanowczością powiedzieć, że polska scena hardcorowa nie byłaby dzisiaj tym czym jest, gdyby nie Guantanamo Party Program.

Gdy próbowałem przypomnieć sobie czego słuchałem w 2010, na myśl przychodzą mi Cult of Luna, Rosetta, czy Russian Circles. Blindead wydało wtedy “Affliction XXIX II MXMVI”, a post-metal był w szczytowym punkcie, nieuchronnie dążąc do wypalenia i wyczerpania formuły. Debiut Guantanamo Party Program ukazał się we właściwym momencie, puszczając oko do fanów wszystkiego co ‘post’, a jednocześnie eksplorując granice gatunku. “I” wypełnione jest repetytywnymi riffami oraz emocjonalnymi wokalami, żywcem zaczerpniętymi z post-hardcore’a. Mieszanka ta kłębi się i nawarstwiają, dążąc do kulminacji. Zespół balansuje między melodyjnymi, nostalgicznymi momentami, a agresywnymi, dark hardcorowymi wybuchami. Z jednej strony słychać post-metalowe korzenie, ale z drugiej Guantanamo Party Program zdaje się wyrywać w stronę czegoś innego. Czego? To już można usłyszeć na “II” i “III”. 

Guantanamo Party Program, a przede wszystkim ich koncerty odcisnęły swoje piętno na współczesnej, polskiej scenie hardcorowej. Po nich przyszły takie zespoły jak Deszcz, The Throne, Fleshworld, Coffinfish czy Dom Zły, które jeszcze głębiej i mocniej eksplorowały tropy podjęte na “I” i późniejszych wydawnictwach wrocławian. Na ile natchnęli wymienione zespoły, a na ile przetarli szlaki, to już zupełnie inna kwestia. Na pewno trudno mówić o polskim hardcorze po 2010 roku, nie wymieniając Guantanamo Party Program.

 

Artysta Guantanamo Party Program
Tytuł I
Wydawca Hasiok Records
Data premiery 12 marca 2010
Czas trwania 00:33:33
Michał Smoll

Michał Smoll

Redaktor

Więcej tekstów Michała:
TUTAJ