Niewiele ponad tydzień przed publikacją tej recenzji zamieściliśmy na naszym kanale YouTube dyskusję Piotra i Michała o sensie przypisywania zespołom gatunkowej przynależności i tworzeniu nazw gatunków. Pośród wielu argumentów i różnorodności perspektyw w spojrzeniu na ten temat, nie pojawiła się jedna, według mnie niezwykle istotna kwestia. Otóż są zespoły, które tworzą określenia opisujące swoją twórczość tak, by zawrzeć w nich zarówno brzmienie muzyki, wymowę tekstów, jak i – wspomniany już w rzeczonej dyskusji – pomysł na siebie. Spójrzmy na takie Nagrobki. Spójna tematyka tekstów na wszystkich płytach (checked), obranie konkretnego pomysłu na merch (checked) i otoczkę wokół siebie na publikowanych zdjęciach i wrzutach na social media (checked) - jest koherencja. Gatunkowa łatka, jaką przyszyły sobie Nagrobki, to „nekropolo”. Problem w tym, że nie bardzo pasowała dotychczas do muzyki zawartej na płytach. Nawiązanie do stylistyki disco polo, a dokładniej rzecz biorąc do silnego nacechowania tego gatunku wiadomymi elementami, mija się z tym, co usłyszeć można na „Stanie Prac” i „Granicie”. Nagrobki to przecież zespół nagrywający piosenki o umieraniu lub „nieżyciu”, pisane z jednej strony z przymrużeniem oka, a z drugiej — śmiertelnie (hehe) poważnie. Ponadto zawsze zachowujące wysoki poziom tekstów i unikające infantylności jak ognia, co przekłada się również na zupełnie inną warstwę muzyczną. W jednym z wywiadów gitarzysta duetu — Maciej Salamon — stwierdził, że „Właśnie teraz to będzie nekropolo! Jeszcze bardziej nekropolo”. Najnowszy album Nagrobków pokazuje jednak, że termin „nekropolo” wciąż pasuje tu jak pięść do nosa, ale nie przeszkadza to „Pod Ziemią” być jednym z ciekawszych wydawnictw tego roku zarówno muzycznie, jak i lirycznie.

Po wypracowaniu własnego stylu i ugruntowaniu go na dwóch poprzednich albumach duet Salamon-Witkowski wprowadza do swojej twórczości istotne zmiany. Słychać je przede wszystkim w bardzo wyraźnym brzmieniu klawiszy, na których często osadzony jest trzon kompozycji. Zmiana podejścia pod tym kątem spowodowała, że Nagrobki wciąż ciężko sklasyfikować stylistycznie, ale łatwiej znaleźć tu różnogatunkowe odniesienia. Przez wykorzystanie eightiesowych brzmień, muzyka duetu nabrała głębi i kolorów, ale też czasem ciężaru i mroku. „Mój Dół” z pulsującym z wolna dźwiękiem syntezatora i partią pianina na pierwszym planie jawi się równie niepokojąco, jak choćby „Nie Będzie Już Nic” z „Granitu”, czy „Niedziela” ze „Stanu Prac”. Słuchacz załapuje jednak szybko, że to nie powtarzanie sprawdzonych pomysłów, ale poszukiwanie nowych ścieżek.

„Spalam Się” i “Spowiedź Umarłego”, w specyficzny sposób łącząc punk i disco, nawiązują do muzycznej estetyki rodem z PRLu. Szczególnie wyróżnia się ta druga kompozycja, zresztą najbardziej przebojowa w historii Nagrobków, w której Lech Janerka z czasów Klausa Mitffocha tańczy z Korą Jackowską. W „Nie Uwierzysz Skąd Dzwonię” dopada nas cold-wave’owa melancholia ozdobiona saksofonem Mikołaja Trzaski, który pojawił się na płycie kilka razy. W pozostałych kompozycjach z klawiszem już nie tak mocno wyeksponowanym, ale wciąż wyraźnie obecnym, spotykamy Nagrobki znane z poprzednich płyt. Ciężar instrumentów dętych i przesterów w „Chciałbym Nie Wierzyć W Nic” ładnie rozładowany jest pykaniem metronomu i kołysankowym śpiewem Maćka. W podobnym konstrukcyjnie i brzmieniowo „Idę Do Ciebie Mój Ojcze” prym wiedzie gitara podbita głębokim wah-wah. „Matka Jedyna Ciąg Dalszy” to z kolei czysty punk rock i piosenka wyróżniająca się najciekawszą na „Pod Ziemią” pracą gitar, a do tego paradoksalnie zupełnie inna od swojej poprzedniczki z „Granitu”. Do „Matki Jedynej” z 2017 bliżej zdecydowanie jest „Nigdy Już Nie Wróci”. Pełen niepokoju początek rozwinięty doskonale przez Mikołaja Trzaskę snuje się mrocznie w pierwszej połowie, by w drugiej rozwinąć skrzydła jaśniejszym brzmieniem i bardziej przestrzennymi partiami instrumentów. A do tego bardzo ładnie podsumowuje krążek ptasim świergotem.

„Pod Ziemią” odróżnia się od dotychczasowej dyskografii grupy również miksem. Warto przysłuchać się temu, co Adam Witkowski wplótł pomiędzy swoje bębny, gitary Maćka Salamona i dęciaki Mikołaja Trzaski, ale też jak doskonale grają one razem. Klawisze, o których tyle pisałem wcześniej, nie sprawiają wrażenia doczepionych na siłę. Wręcz przeciwnie – gdy wspominam poprzednie płyty Nagrobków bez tak wyraźnego udziału tego typu instrumentów, odnoszę wrażenie, że może ich brakować. Oczywiście charakter „Granitu” oraz „Stanu Prac” – minimalistyczny i znacznie bardziej szorstki – nie pozwala odczuć tego przy ich przesłuchaniu, jednak głębszy i… bardziej pojemny sound sprawdza się na nowym wydawnictwie gdańszczan doskonale. Piosenki, które cofają nas do lat 80. ubiegłego wieku, sprawiają wrażenie nagranych wówczas, ale odświeżonych współcześnie, na co również silny wpływ ma mastering Piotra Pawlaka. Dysonanse poszczególnych części „Idę Do Ciebie…”, dyskotekowość „Spowiedzi…”, brud „Chciałbym Nie Wierzyć…” – to właśnie dzięki innemu nieco podejściu do miksu i masteringu brzmią one tak dobrze. Słychać to doskonale również w otwierającym album “Moim Dole”, w którym, mimo że dzieje się sporo, bo są tu i przenikające się melodie gitar (elektrycznej i akustycznej), dwie różne partie syntezatorów i głos Maćka wybrzmiewający na różnych poziomach – słuchacza nie dopada uczucie przesytu.

Osobny akapit należy się tekstom — przenikliwym, pełnym pomysłowych porównań i odniesień. Zakończenie otwierającego album numeru słowami „Mój dół to mój dom i dobrze mi tu” intrygująco pointuje jego tekst. „Cieszę się kochanie, że od roku nie żyję — nie ma w trumnie radia, od jedzenia nie tyję” ze „Spowiedzi Umarłego” od razu przywiódł motyw człowieka pogrążonego w depresji, a „Ile Wziąć” z kolei — braku gotowości na śmierć, nieważne, kiedy by ona nie przyszła. No i moje ulubione „...to co masz dziś w nosie, to właśnie ja — byłem H2O, jestem CO2” („Spalam Się") wręcz prosi się o szerowanie w social mediach pod hasztagiem #mood. Nie chcę tu wykopywać wersów ze zwrotek, bo spora ich część jest bardzo kontekstowa. Sęk w tym, że tematyka, jaka przyświeca tekstom Nagrobków, jest niezwykle pojemna, język polski elastyczny w swojej poetyckości i to chyba właśnie tu leży kwintesencja etykiety „nekropolo”. Ja ją kupuję.

http://metalurgia.net.pl/wp-content/uploads/2019/11/nagrobki-pod-ziemią-okładka-500x500.jpg
Artysta Nagrobki
Tytuł Pod Ziemią
Wydawca thisisnotarecord
Data premiery 11 października 2019
Czas trwania 00:35:57
Tomasz Spiegolski

Tomasz Spiegolski

Redaktor

Więcej tekstów Tomasz:
TUTAJ