Przy okazji festiwalu Tak Brzmi Miasto, Piotr rozmawiał z liderem Ketha, mR.tripem, znanym również jako Maciej Janas. Maciej opowiedział nam o planach zespołu na przyszłość, nadchodzącym krążku grupy i personalnym aspekcie muzyki.

Wywiad przeprowadzony w listopadzie 2016

*

Przed chwilą właśnie skończył się koncert na festiwalu Tak Brzmi Miasto, wystąpili Black Palm i Ketha. Rozmawiam z Mr. Tripem, mózgiem tego drugiego zespołu. Powiedz, jak w ogóle znaleźliście się na tym festiwalu?

Mr. Trip: Napisał do nas Michał, jeden z organizatorów z Krakowskiej Sceny Muzycznej. Ustaliliśmy ich i nasze oczekiwania, spotkaliśmy się na jakimś wspólnym mianowniku i zagraliśmy.

To wasz pierwszy koncert od dłuższego czasu. Trudno było was namówić?

Nas w ogóle nie jest trudno namówić, tylko po prostu nie narzekamy na nadmiar propozycji. Walczyliśmy w tym roku o naprawdę dużo rzeczy, trasy z kilkoma zaprzyjaźnionymi zespołami, które są dużymi bandami i z tego niestety nic nie wyszło. Sami nie porywamy się, żeby grać jako headliner jakąkolwiek trasę, to się mija z celem. Nie przyciągamy tłumów i nie będziemy przyciągać, bo nie jesteśmy jakimś specjalnie znanym ansamblem, więc bez podczepki pod kogoś z ugruntowaną pozycją raczej niewiele nam to da. Po drugie, każdy z nas ma rodziny i inne zobowiązania, więc nie porywamy się na jechanie kilka weekendów z rzędu, żeby grać gigi dla kilkudziesięciu osób, i to w najlepszym wypadku. Przypadki, gdy przyszło ponad sto osób, w Krakowie się zdarzyło nawet ponad 200, można niestety policzyć na palcach jednej ręki. Poza tym skoncentrowaliśmy się na przygotowywaniu płyty, która jest już prawie cała nagrana. Zostały wokale, pracujemy nad miksami. Więc wiesz, nas nie jest trudno namówić, ale ktoś nas musi namawiać. Dlatego kiedy tutaj pojawiła się propozycja ze strony Tak Brzmi miasto, zgodziliśmy się prawie że z miejsca. Nas nie interesuje, czy tu jest jakikolwiek budżet, czy cokolwiek z tego dostajemy. My chcemy grać. Sprawia nam to przyjemność, jest to część naszego życia. Jeżeli tylko ktoś nas spyta, to my zagramy.

Pierwszego kwietnia napędziliście trochę wszystkim stracha pewnym oświadczeniem (chodzi o oświadczenie opublikowane na FB Kethy w Prima Aprilis informujące, że obecnie nagrywana płyta będzie też ostatnią, a zespół zakończy działalność z końcem 2016 r.). Część osób odebrała to na poważnie. Czy w tym momencie możemy powiedzieć, że przyszłość Kethy jest pewna?

Wiesz, nie na darmo opublikowaliśmy ten post pierwszego kwietnia. To jest raczej śmieszne i garstkę ludzi to obchodzi. My się zawsze możemy z tego wycofać, ale też zawsze możemy powiedzieć, że to jednak było serio. Nie powiem ci, co będzie, ponieważ ja sam jestem teraz życiowo w pewnym bardzo ciężkim miejscu, pracuję za granicą i jestem tu z doskoku. Jest też szereg innych rzeczy, które mają wpływ na to co będę robił i gdzie będę to robił. Ciężko mi więc wyrokować. Na ten moment priorytetem jest skończenie płyty i jej wydanie. Zmieniamy też wydawcę. Odeszliśmy z Instant Classic i wydamy to gdzie indziej. Gdzie – na razie nie będę tego zdradzał. Być może w czymś nam to pomoże, a może będzie dalej tak, jak było. Wydamy płytę, zobaczymy jaki będzie odbiór, zdecydujemy.

W takim razie chciałem podpytać o samą płytę. Czy jest to kontynuacja kierunku, który obraliście na waszej ostatniej EP-ce, czy postanowiliście podążyć tym razem w zupełnie inną stronę?

Generalnie idziemy w stronę piosenek, to jest ciekawe. Dzisiaj graliśmy sporą część tego materiału na początku koncertu. Chcieliśmy uprościć te struktury, skondensować ilość pomysłów przypadających na jeden numer, tak, żeby zamykały się w klasycznym podziale zwrotka-refren-solo-refren. To jest wbrew pozorom bardzo trudny schemat, bo musisz mieć naprawdę cholernie dobre rzeczy, żeby ułożyć z tego songa. Jest to  zbiór ośmiu kawałków, z których każdy jest troszeczkę z innej bajki. W każdym jest groove, chodziło nam o to, aby te utwory bujały i wydaje mi się, że ta płyta taka będzie. Jest też inne podejście do wokali, pozostają one co prawda w stylistyce metalowej, ale gdzieś tam się wtrąca ta melodia. Byłbym jednak daleki od stwierdzenia, że poszliśmy w kierunku tego, co robią post/ nu metalowe zespoły, bo to jest rzecz, która kompletnie mi się nie podoba i nie jest to na pewno kierunek, w którym chcemy iść.

A skąd w ogóle pomysł, żeby pójść w taką bardziej piosenkową stronę? Wyszło to wam naturalnie, czy postawiliście sobie jakieś założenia?

Nigdy nie narzucam sobie żadnych założeń, gdy piszę materiał, po prostu tak wyszło. Zaczęło się od jednego numeru. Jak zwykle wgrywałem gitarę do kompa, układałem do tego jakieś prostackie bębny i stwierdziłem, że po co mam tu dokładać trzeci i czwarty riff, skoro mam dwa fajne i to się dobrze zazębia? Spróbujmy więc pograć nimi. Tu nie było żadnej kalkulacji, bo w tym sensie na nic nie liczę, że nagramy kolejną płytę, to będzie taki breakthrough i się wybijemy i pojedziemy w świat. To absolutnie nie nastąpi, a ja nie jestem też już 15-sto latkiem, więc mam też pewną świadomość co można osiągnąć i jak to można osiągnąć. Musielibyśmy grać masę koncertów i tu wracamy do tego, o czym rozmawialiśmy wcześniej. Wyszło to naturalnie, ja jestem bardzo zadowolony z tego że jest prostszy i wpada w uchu. Zobaczymy jaki będzie odbiór.

Teksty dalej będą utrzymane w stylistyce science-fiction, czy tym razem będzie to zupełnie coś innego?

Nie, zupełnie co innego, tylko wiesz, teksty są w tym momencie cholernie osobiste. Między wierszami jest to opowieść o tym, co się wewnątrz mnie dzieje przez ostatnie miesiące i jak to wpływa na wszystkie wartości które miałem, którym hołdowałem przez lata mojego życia. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że to chyba nie jestem ja, że ja mam inne poglądy na pewne rzeczy. Pewnie między wierszami będzie się dało wyczytać, o co chodzi, ale mi specjalnie na tym nie zależy. Teksty są ważne dla mnie i ważne było też jak rytmika tych słów wpasowuje się w utwór, ale nigdy nawet nie będę drukował ich w książeczce lub tłumaczył, o co w nich chodzi. To nie ja. Nie będę tego publicznie wyjaśniał.

Kiedy zatem możemy się spodziewać jakichś konkretniejszych informacji na temat płyty: tracklisty, daty wydania i tak dalej?

Na pewno wydamy to do wiosny, bo tak mamy ustalone z wydawcą. Mamy więc presję z góry i dobrze, że się ona pojawiła. Mamy zrobiony też klip do utworu mającego promować ten album. Chcieliśmy go wypuścić w grudniu, ale już teraz wiem, że nie nagram właściwych wokali do tego czasu, więc wypuścimy go zapewne po Nowym Roku. Jak już ruszymy z klipem, to podejrzewam, że ta data będzie oscylować między lutym a marcem, może kwietniem, ale to już ostateczność. Chciałbym mieć to zamknięte do końca zimy.

Na koniec mam jeszcze dwa pytania niezwiązane już z zespołem. Czy mógłbyś wymienić swoje trzy ulubione albumy z tego roku? Niekoniecznie metalowe, pamiętam, że kiedy ostatnio rozmawialiśmy, zagłębiałeś się mocno w jazz.

Jazz, tak! Z pewnością Kamasi Washington, to jest taki trzypłytowy album, bardzo fajne granie bez słabych momentów a to są przecież prawie trzy godziny muzyki! (Mr. Tripowi najprawdopodobniej chodzi o wypuszczony w maju ubiegłego roku album „The Epic” – przyp. red.) Na pewno też ostatni album Jamesa Blake’a, tak jak nie lubiłem wcześniej takiej nudy, tak ten album to jest u niego jakiś totalny level-up. Wacław Zimpel nagrał też dla naszej wytwórni, Instant Classic, płytę zatytułowaną „LAM”. Składa się chyba z czterech części, najmniej podoba mi się ta najdłuższa, z wyraźną rytmiką, najbardziej lubię tę pejzażową stronę, zarówno początek jak i zamknięcie tego albumu sprawia, że mam miękkie kolana, gdy tego słucham. No i Beyonce jest świetna, naprawdę!

W audycji mamy cykl, w którym pytamy ludzi związanych w jakiś sposób ze sceną o ich ulubione undergroundowe dźwięki, mało znane prawdziwe perełki, które zasługują na większą uwagę. Jakie są twoje typy?

Bez końca będę polecał zespół Hetane z Wrocławia. Nie wiem, czy jeszcze będą coś wydawać, musiałbym zapytać Magdę lub Jelenia, ale niedawno rejestrowali swój trzeci materiał. Mają dwie płyty na koncie, jest to bardzo fajne granie, Magda śpiewa rewelacyjnie. Gitarowa muzyka ze szczyptą elektroniki i dozą transowości i podkreślę to po raz kolejny – ze świetnymi wokalami. Magda  pięknie śpiewa po angielsku, co jest na naszym podwórku pewną rzadkością. Bardzo żałuję, że nie są na jakimś topie, uważam, że na to zasługują, ale podejrzewam, że wpłynął na to też szereg różnych innych okoliczności.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję pięknie i pozdrawiam

Piotr Kleszewski

Piotr Kleszewski

Redaktor

Więcej tekstów Piotra:
TUTAJ