Dwa lata temu na naszym kanale na YouTubie, Michał i Piotr recenzowali debiutancki album warszawskiej groove metalowej formacji Minetaur. Moi redakcyjni koledzy wspominali o nawiązaniach muzyki zespołu do dokonań Crowbar czy inspiracjach nowoczesnym death metalem. Docenili ciekawą produkcję podkreślającą groove (czyli to, na czym opierają się kompozycje grupy) oraz melodie urozmaicone dysonansami, które okazały się bardzo ciekawym elementami piosenek. W maju 2019 roku Minetaur powrócił z nowym wydawnictwem. Już podczas pierwszego odsłuchu szybko zacząłem się zastanawiać, ile z elementów, o których Piotr i Michał wspominali przy okazji „Gravel Pit", pojawiło się na recenzowanym tu „Power Tools".

Odpowiedzi bardzo szybko nasunęły się same. Primo — niczego, o czym Michał i Piotr w swojej (nie)recenzji wspominali, na nowym wydawnictwie warszawiaków nie słyszę. Sekundo — niczego takiego nie słyszałem nawet na „Gravel Pit". Żebyśmy zrozumieli się dobrze — zespół Minetaur faktycznie gra metal oparty na groovie, to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Problem polega na tym, że tak jak w 2017, tak i w 2019 roku jest to jedyny charakterystyczny element ich muzyki.

Przesłuchałem „Power Tools" około dziesięciu razy i jedyną różnicą, jaką znajduję między obydwoma wydawnictwami, jest brzmienie. Minetaur wciąż gra piosenki nie serwujące żadnego elementu, do którego chce się wracać. Nie są to kompozycje ani złe, ani dobre. Muzycy nagrali je poprawnie, a brzmienie wykręcone ponownie przez Haldora z Satanic Audio, jest lepsze, niż na „Gravel Pit". Może to kwestia zmiany miejsca, w którym nagrywane były ślady, może inny pomysł zespołu na swój sound (jeśli to drugie, to props dla nich!). Niestety mam wrażenie, że pisanie piosenek nie idzie warszawiakom zbyt dobrze. Brak wyraźnych urozmaiceń powoduje, że muzyka z „Power Tools" szybko staje się monotonna. A w niektórych momentach aż prosi się o ciekawy bridge czy wprowadzenie do aranżu jakiejkolwiek zmiany dynamiki. Niestety nic takiego na EPce nie usłyszycie. Utwory pędzą po prostu na złamanie karku, wszystko napierdala tu na mocno wyeksponowanym groovie... i tyle. Jeśli nie potrzebujecie więcej, bo owszem — czasami nie potrzeba – to materiał wam siądzie. Problem polega jednak na tym, że gdy muzyka zagrana i zaśpiewana jest na jednym oddechu, to słuchacz szybko się męczy. Szczególnie, jeśli materiał tak właśnie zaplanowany jest w całej swojej 20-minutowej rozciągłości.

I serio, sprawdziłem „Power Tools" zarówno na trzeźwo, jak i po kilku kielichach i dżojncie — ciągle nic. Kompozycje przeskakują nie wiadomo kiedy z jednej na drugą, a ze słuchaczem nie pozostaje kompletnie żadne wrażenie. Owszem, są tu elementy, które mają jakoś te piosenki od siebie odróżnić. W „Spitfire" usłyszycie śmieszkowe à la country zagrywki i utrzymaną w tym samym tonie solówkę, a w „Rush of Tragedy" zwalniającą i odrobinę rozjechaną (to akurat plus) gitarę w refrenie. „Dropped Sea" po prostu jest wolniejszy, a wokalista do zahaczającego o growl krzyku dorzuca na moment urozmaicenie w postaci śpiewu... Cóż jednak z tego, skoro przez dość mocne przesterowanie go (śpiewu, nie wokalisty) ta partia wokalna również zlewa się z innymi w całość. No a poza tym trwa jedynie około dwudziestu sekund... Zostają nam jeszcze „Night Rider" z dziwną chyba-solówką i "Smoke Fryer", o którym w sumie nic nie wiem, bo i nie znalazłem tu niczego, na czym można zaczepić ucho. 

Wraz z propozycją recenzji „Power Tools" dotarła do nas konkluzja dotycząca odbioru przez niektórych muzyki Minetaur. Podobno (tu parafraza) nietolerancja tego, że metal może być imprezą na basenie, a nie rozkminą w śląskiej jaskini, to typowe w Polsce. Cóż, jeśli na imprezę składa się tylko rzeczony basen, to ja robię wypad do jaskini zapodać grzyby i rozkminiać. Zdecydowanie biba z Minetaur, to nie jest impreza dla mnie. 

http://metalurgia.net.pl/wp-content/uploads/2019/10/minetaur-power-tools-cover-600x600.jpg
Artysta Minetaur
Tytuł Power Tools
Wydawca Wydanie własne
Data premiery 12 kwietnia 2019
Czas trwania 19 minut
Tomasz Spiegolski

Tomasz Spiegolski

Redaktor

Więcej tekstów Tomasza:
TUTAJ