Zaraz po wydaniu „Blur” Artur Rawicz (na kanale serwisu CGM) przeprowadził wywiad z jego autorem — Łukaszem „Małpą” Małkiewiczem. Dziennikarz pytał rapera z Torunia, czy nie obawiał się, że materiał wyszedł bardzo blisko dat premier nowych albumów Sokoła i O.S.T.R.ego. Małpa przyznał, że owszem, ma świadomość siły konkurencji w kontekście sprzedaży i boi się o nią. Jednak by w pełni zrozumieć, co tak naprawdę miał na myśli, należy zagłębić się w liryki na „Blur”, gdyż w przeciwnym wypadku łatwo wyciągnąć tu pochopne wnioski. Otóż w singlowym ‘Nie wiem co będzie jutro’raper przyznał:

„Szukam dziewczyn na krótko / Czuję dumę tylko, kiedy przyglądam się słupkom”.

Czemu od tego zaczynam recenzję „Blur”? A no dlatego, by przybliżyć, co stało się z Małpą przez ostatnie lata, pomiędzy rewelacyjnym „Mówi”, a jego najnowszym wydawnictwem. To ogromnie ważny w odbiorze całości kontekst.

Przypomnę, że debiut torunianina „Kilka numerów o czymś” i drugi jego krążek dzieli aż siedem lat. To bardzo dużo jak na rap-scenę. Dwa ostatnie albumy dzieli już znacznie mniej, bo jedynie trzy lata. Zmiany słychać zarówno w głosie artysty, podejmowanych tematach, jak i muzyce, na którą położone są wersy. W tym samym wywiadzie, o którym wspomniałem na początku, Małpa podzielił się inną, ogromnie ważną informacją na temat powstawania płyty. Otóż tym razem, dzięki miłemu zbiegowi okoliczności, Łukasz stał się posiadaczem pianina. Jak sam wspomniał „naciskał trochę te białe, trochę te czarne i do tego układał słowa”. To nie jest klasyczna metoda na komponowanie rapu, ale właśnie tutaj jest pies pogrzebany – „Blur” nie jest klasyczną płytą rapowa. Wykracza ona poza ramy gatunku, oferując nam podróż w głąb smutków, rozterek i problemów, z którymi musiał mierzyć się Małkiewicz. W ‘Jedyna słuszna droga’ z poprzedniej płyty autor tłumaczył:

„Nie mam nikomu nic do powiedzenia, ziomuś / Po prostu spisuję swoje wspomnienia, by sobie pomóc”.

Teraz pewność skuteczności rzeczonej terapii ustępuje zwątpieniu w jej działanie –

„Moje sumienie to w sumie nie twoja sprawa / Opisuje cierpienie, mam wrażenie, że to mi pomaga” (‘Wszystko o czym śnię’)

A cierpienia jest na tej płycie co niemiara. Tak dużo, że autor powoli się w nim zatraca

„Robię dobrą minę, kiedy błyskają lampy / Mimo tego na zdjęciach wyglądam, jakbym był martwy / Czy nadal będę coś warty? / Gdyby okazało się, że mało we mnie pozostało z Małpy” (‘Wszystko o czym śnię’)

Sporo tu smutnej nawijki o utraconej miłości. Niby to nie nowość – rap powinien być szczery, a nie epatować lansem, o czym wielu młodych twórców chyba zapomina. Niestety jednobarwność opisu uczuć, a także momentami wręcz ciężka do zniesienia rzewność po prostu nudzi. Najgorzej jest, kiedy po raz kolejny słyszymy, jak smutny jest Małpa i gdy zaczyna o tym śpiewać (‘Zanim zaczął się czas’, ‘O krok’, ‘Budzę się’). Dodane gdzieniegdzie kobiece chórki nie ułatwiają przesłuchania tych utworów, bez uczucia emanującej z nich infantylności.

 

W opisach ciemnej strony rap kariery, Łukasz przypomina Pezeta. Sporo tu narzekania na to, że fani nie widzą w swoich idolach ludzi, ale kogoś, kto przyszedł spełniać ich oczekiwania, nie tylko jako performer na scenie, czy autor tekstów, z którymi można się identyfikować. O tym nawija między innymi we ‘Wszystko o czym śnię’:

„Obcy mówią do mnie po imieniu / Jakbyśmy poznali się co najmniej w poprzednim wcieleniu / Najebani plują mi do ucha, wisząc na ramieniu / Ale nikt poza mną nie ma z tym problemu”.

Niestety, podobnie jak Pezet, torunianin ukojenie od obezwładniającej powoli depry, znajduje w giftach płynących ze sławy – alkoholu i narkotykach

„Mam 33 lata i trochę mi smutno / Trochę, bo ostatnio zapijam to wódką [...] / Leczę lęki, tym co jest w zasięgu ręki / Czaisz, barmani leją mi bez kolejki / A szamani oddają perełki i wielkie dzięki” (‘Nie wiem co będzie jutro’).

Także featuringi na początku płyty nie wróżą dobrego rozwoju płyty. Występ Sariusa to raczej forma niż treść (konia z rzędem temu, kto rozumie, co znaczy, że „Nie wiem, co będzie dzisiaj / A jak spytasz co tam słychać / Dla mnie jak: co za różnica / Proza życia, trochę zwyczaj, tytuł, płyta / I to wydać, gra zrobiona / Tak jak dziwka za tytuł magistra”). Ras, mimo że nie nawija tu słabo, to jednak rzuca zwrotką, która nijak nie ma się do poprzednich Małpy. I… i w sumie, to mam z głowy marudzenie, bo cała reszta „Blur” to sztosiwo!

 

Ciężko wartościować, która płyta pod kątem muzycznym jest lepsza – najnowsza, czy poprzednia. „Mówi” jest krążkiem pełną gębą rapowym. Muzyka takich producentów jak Stona, Sherlock, Donatan, The Returners, czy Zetena bujają doskonale, pełne są świetnych bitów, loopów i scratchów, czyli bliższe temu, do czego Łukasz nawijał na debiucie. „Blur”, do którego muzyka w całości wyprodukowana została przez Magierę, wynosi ten element hip-hopu poza jego klasyczną formę. ‘Nie wiem co będzie...’ zaskakuje repetytywnym bitem, a ‘Wszystko o czym śnię’, mogłoby się znaleźć na płycie niejednej, nowoczesnej kapeli postrockowej, gdyby rap zamienić na śpiew (lub zostawić to jako instrumental). Podobnie jest z ‘Pasażerem’, którego bogaty wachlarz dźwięku przypomina nieco utwory Bokki, czy występującego w kawałku Michała Bownika. Słychać, że ten ostatni znalazł wspólny język z Magierą, bo głos wokalisty doskonale wpisuje się w syntezatorowe, down-tempowe brzmienie piosenki wykręcone przez producenta, spuentowane partią smyczków. No i świetnie pociągnięte jest to przez wieńczący „Blur” ‘Lonely (Outro)’. A skoro dotarliśmy znów do featuringów, to nie można nie wspomnieć o fantastycznych, klasycznych pod kątem muzycznym ‘Neofitach’, gdzie swoją zwrotkę dorzucił Miodu. Często używana przez Magierę żywa perkusja, osiągnęłaby równie imponujący poziom groove’u co partie Questlova z The Roots, gdyby tylko częściej akcentowana była wyraźnym uderzeniem w talerz. Również ‘Puste słowa’ brzmią bardziej klasycznie, ten kawałek spowijają jednak gęste dubowe delaye, trąby i klawisz. Down-tempowe rytmy dostarcza też ‘W środku nocy’, przyozdobiony trąbami mogącymi się kojarzyć z ‘Easy’ Son Lux, i któremu blisko do cloudrapowej konwencji. Nie da się doczepić do czegoś w kompozycjach Magiery – miks i mastering powoduje, że wszystkie, głębokie dźwięki syntezatorów, bębnów, pogłosów świetnie korespondują z wyraźnym, czytelnym rapem Małpy i reszty wokalistów, a doskonały sound słychać nawet na nieaudiofilskim sprzęcie, czy średniej klasy słuchawkach. Ponadto, przez wspomniane wychodzenie poza klasyczną koncepcję podkładów do rapu, powinny sprawić przyjemność z ich słuchania nie tylko fanom gatunku.

http://metalurgia.net.pl/wp-content/uploads/2019/03/małpa-blur-500x500.jpg
Artysta Małpa
Tytuł Blur
Wydawca Proximite
Data premiery 22 lutego 2019
Czas trwania 38 minut
Tomasz Spiegolski

Tomasz Spiegolski

Redaktor

Więcej tekstów Tomasza:
TUTAJ