Przy okazji premiery „Arson”, czwartego albumu studyjnego Austriaków z Harakiri for the Sky porozmawialiśmy z Matthiasem Sollakiem, kompozytorem i instrumentalistą grupy o procesie twórczym, okładkach i nie tylko.

Wywiad przeprowadzony został w styczniu 2018.

*

Na początek powiedzcie, dlaczego Harakiri for the Sky? O co chodzi z waszą nazwą?

O pochodzenie nazwy powinieneś teoretycznie zapytać naszego wokalistę Michaela, który ją wymyślił, ale pytanie to zadawano nam już tyle razy, że na szczęście ja też znam odpowiedź! Nasz wokalista zawsze próbował określić uczucie kiedy umierasz i wydaje ci się, że spadasz, ale zamiast tego – lecisz. To osobliwa metafora “zabicia się i wznoszenia”.

Miałem okazję posłuchać “Arson” przed naszą rozmową, absolutnie powalająca płyta. Jak waszym zdaniem różni się od waszych poprzednich dokonań?

Dla mnie największą różnicą był przebieg sesji nagraniowej. Wykorzystaliśmy akustyczną perkusję, nie podkręcaliśmy jej brzmienia w studiu, zatrudniliśmy sesyjnego perkusistę – to również było dla nas nowe doświadczenie. Był nim Krimh z Septicflesh i świetnie wywiązał się ze swojego zadania – na płycie słyszysz dokładnie to, co zagrał. Dzięki temu “Arson” brzmi bardziej organicznie.

Gdyby pokusić się o podsumowanie ewolucji waszego stylu, nie sposób nie zauważyć zmian, które nastąpiły przy okazji “III: Trauma” jeśli chodzi o jakość produkcji, porzuciliście szorstki sound na rzecz delikatności. Zamierzacie pozostać przy brzmieniu, które wypracowaliście na “III:Trauma”?

Pierwsze dwie płyty (“Harakiri for the Sky” z 2012 r. i “Aokigahara” z 2014 r., przyp. S.G.) nagrałem domowymi sposobami, zupełnie samodzielnie. Gdy zaczęliśmy pracować w studiu nasza muzyka w naturalny sposób nabrała przejrzystości i zaczęła brzmieć “profesjonalnie”. Do tej jakości aspirujemy.

W swoich tekstach dotykacie dość skomplikowanych i wymagających subtelnego ujęcia tematów takich jak depresja, samotność, pustka egzystencjalna, macie nawet wers, w którym wprost śpiewacie “fuck this life”. Skąd u was taka tematyka?

Nasz wokalista jest moim bliskim przyjacielem od niemalże 10 lat i zapewniam cię, że jego teksty i rzeczy, o których opowiada, nie mają w sobie nic ze stereotypowych, generycznych bzdur, o których śpiewają inne kapele. Te tematy są mu niezwykle bliskie, on przeżył te rzeczy i potrafi ująć swoje doświadczenia w bardzo uczciwy sposób. Rzecz w tym, że swoje osobiste, indywidualne przeżycia opisuje przy pomocy różnych metafor, żeby więcej ludzi mogło się identyfikować z emocjami, które przeżywał. Utwór, o którym wspomniałeś został napisany w kilka tygodni po samobójczej śmierci jego przyjaciela – Michael skanalizował swoje emocje w piosence. Niekiedy nawet ja sam utożsamiam się z jego tekstami – są tak autentyczne i uniwersalne.

Kto jest autorem okładek waszych płyt, w jaki sposób te obrazy łączą się z waszą muzyką?

Pierwsze trzy okładki wykonał Tristan z Austrii, nasz przyjaciel. Na nowym albumie chcieliśmy spróbować nowego podejścia i zatrudnić profesjonalistę, okazała się nim być artystka z Czech. Przedstawiliśmy jej surowy zarys i nasz pomysł na treść okładki, ale sposób wykonania pozostawiliśmy jej własnej intuicji. Kolejną sprawą była oprawa graficzna książeczki – do każdej piosenki wykonała wyjątkowy rysunek, kierując się jedynie muzyką i tekstami utworów. Obserwowanie jak nasza muzyka wpływa na innych ludzi było bardzo ciekawym doświadczeniem.

Gdybyście mieli wybrać jeden zespół, z którym możecie zagrać – kto by to był?

Jeśli zależałoby to od muzyki, którą lubię, to chciałbym zagrać z Katatonią, Daylight Dies lub Woods of Desolation. Zabawne, że na tej trasie będziemy grać z DOOL, to naprawdę dziwne połączenie, niemniej wydaje mi się, że bardzo interesujący będzie koncert na którym dwa bardzo różne od siebie zespoły starają się wykreować podobny nastrój. Podobnie to wygląda jeśli chodzi o trasę z Rome i Draconian. Nie chodzi o to, żeby grać z zespołami, które lubisz, ale tymi, dzięki którym stworzycie na koncercie niezwykłą atmosferę.

Stanisław Gacki

Stanisław Gacki

Redaktor

Więcej tekstów Stanisława:
TUTAJ