Retro, powroty do przeszłości, muzyczne wehikuły czasu, lata młodości, sentymenty. Niemal każdego artystę, który przekroczy magiczną barierę 30/35 roku życia, ściga przeszłość. Ścigają go wspomnienia, które – w zależności od klasy rzeczonego artysty – spajają się z dobrą muzyką i tekstami, bądź wyjątkowo rozpaczliwymi próbami odwzorowania specyficznego klimatu i atmosfery tych czasów, które przeminęły i nie powrócą. Na szczęście. A dlaczego wspominam o tym przy okazji premiery najnowszego krążka ansamblu Fisz Emade Tworzywo? Czy chcę przez to zasugerować, że oto bracia Waglewscy postanowili zabawić się w muzyczny recykling przeszłości? No, jest w tym trochę prawdy, ale naprawdę tylko trochę.

Do „Radaru” podchodziłem jak do jeża. Wcześniejsze „Drony”, to jedna z ciekawszych propozycji jakie zaoferowała mi polska alternatywa. Normalnym jest, że już w głowie wyświetla się wam ta czerwona kontrolka, która każe sądzić, że jego następca będzie gorszy. Tym bardziej, że przebicie „Dronów” do najprostszych zadań nie należało. Mówimy w końcu o płycie bardzo dojrzałej, gęstej od emocji, ale jednocześnie powściągliwej. Przeładowanej elektroniką, ale jednak dalekiej od przesytu czy przerostu formy nad treścią, która to treść przecież od zawsze stanowiła clue twórczości Fisz Emade.

Jak więc w konfrontacji z wyjątkowo udaną poprzedniczką prezentuje się „Radar”? Na pewno jest inaczej. Nie tak, żebyśmy nie wiedzieli, kto tę muzykę stworzył, ale czuć zmiany. Najistotniejszą z nich jest to, czemu poświęciłem wstęp, czyli wycieczka w zamierzchłe czasy. Lata 80., mówiąc precyzyjniej. Cały album bardzo subtelnie czerpie z tej epoki, co potwierdzają chociażby wyraźnie rockowe (z nutką post-punka) ‘Wolne dni’, czy przepięknie transowa ballada ‘Dwa ognie’. Waglewscy nie zbudowali sobie wehikułu czasu, który zabrał ich jak najdalej od współczesności. Specyficznie dawkowana elektronika z „Dronów” pojawia się chociażby w funkującym ‘Swetrze’, a i zapętlony, brudny beat w połączeniu z auto-tunem stanowią o połowie sukcesu świetnej ‘Melatoniny’. Jednak najbardziej aktualnym i współczesnym wątkiem na „Radarze” są oczywiście teksty. Fisz to bardzo dobry obserwator, który już od czasów debiutanckiego „F3” jest mistrzem fechtowania celnymi spostrzeżeniami i wersami, które wbijają się w czaszkę na dłużej niż tylko dwie minuty. Nie inaczej sprawa ma się z „Radarem”. Poziom tekstów Waglewskiego-wokalisty w zasadzie robią tutaj największą robotę. Ktoś może powiedzieć, że polityka, miłość i społeczeństwo to oklepane tematy. Że jazda po linii najmniejszego oporu. Ale czy to właśnie nie te tematy łączą każdego z nas? Czy to nie jest tak, że jedna z tych trzech składowych nie daje lub nie dała spać każdemu choćby kilka razy? Tym bardziej dobór tematów cieszy, ponieważ Fisz wie, jak pisać, aby chwycić słuchacza za serce. I niezależnie, czy w prześmiewczym tonie mówi o miłym panu z telewizji w ‘Morskich lwach’, o zagubieniu w ‘Jestem w niebie’, a nawet w momencie, kiedy deklaruje, że jego ręka jak skrzydło zasłoni cię (‘Dwa ognie’) – efekt jest ten sam. Czujesz, Słuchaczu, że to także twoje problemy, że borykasz się z nimi, odnotowujesz je, utożsamiasz się z tymi tekstami. I to jest piękne.

Piękny jest cały „Radar”. To świetny krążek skomponowany przez w pełni świadomych muzyków, którzy wiedzą, czego chcą i którzy nie muszą nikomu niczego udowadniać, bo od lat grają we własnej lidze. Nawet gdy w tej pogoni za nowym nieco zwalniają, nawet gdy zdarza im się kogoś zacytować, to zawsze mówią własnym głosem. To się ceni.

http://metalurgia.net.pl/wp-content/uploads/2019/04/fisz-emade-tworzywo-radar-recenzja-500x500.jpg
Artysta Fisz Emade Tworzywo
Tytuł Radar
Wydawca Grand Imperial / Dwa Ognie
Data premiery 8 marca 2019
Czas trwania 52 minuty
Łukasz Brzozowski

Łukasz Brzozowski

Redaktor

Więcej tekstów Łukasza:
TUTAJ